"Cale życie zrywam się i padam,
jakbym w piersi miał wiatr na uwięzi,
i chwytają mnie złe listopady
czarnymi palcami gałęzi."
No i stało się dopadły mnie "złe listopady", znika piękna złota jesień, słońce i ciepłe dni, a w ich miejsce przyszedł chłód, szarość i deszcz...
Jak co roku wraz z odejściem października wzamaga się we mnie niechęć do działania i funkcjonowania. Widząc za oknem jesienną szarugę tracę chęć na wyjście ze znajomymi. Najchętniej wskoczyłabym pod cieplusi koc i popijając ciepłą herbatę z miodem i cytryną, oglądała telewizję.
"Ja upiłem się tym tchem, tym szumem,
niepokojem, który serce zatruł-
to dlatego śpiewać już nie umiem,
tylko wołam wołaniem wiatru,"
Często bywa tak, że poddajemy się tym listopadowym stanom, dopada nas senność, spadek energii itp. Jak zmobilizować się do działania i wygrać z jesienną chandrą?